wawel

Home » 2017 » March

Monthly Archives: March 2017

Żydowski dziadek D.Tuska – podaje izraelska agencja “Israel National News” (“Arutz Sheva”)

Za kilkadziesiąt godzin zostanie wybrany nowy przewodniczący Komisji Europejskiej. Duże poparcie ma Donald Tusk. Postać dość znana w Europie i Niemczech. Także w Polsce. O Donaldzie Tusku – wydawałoby się, że wszyscy wszystko wiedzą (mówiąc w Petru-language). Kiedyś zasłynął Jacek Kurski rzucając hasło, iż p.Tusk miał dziadka w Wehrmachcie. Co odjęło inkryminowanemu sporo poparcia i przegrał on wybory. Teraz znowu mamy wybory z udziałem p.Tuska. Czy p.Tusk nie skrywa jeszcze czegoś, co może mu skokowo dodać lub ująć głosów?

image_1782

Otóż, jest taka rzecz. Znana izraelska agencja informacyjna prowadząca serwisy info w 5 językach „Arutz Sheva” znana w j.ang. pod nazwą „Israel National News” podała informację, iż dziadek Donalda Tuska miał żydowskie pochodzenie. Nie wiem, czy to chodzi o tego samego dziadka, o którego kiedyś chodziło, czy o innego, niemniej informacja o tym podana przy okazji wizyty D.Tuska w Izraelu w 2008 r. – zawieszona jest na stronach agencji do dzisiaj. Od poprzedniej mojej wizyty na tej stronie 2 miesiące temu zniknęło  zdjęcie D.Tuska, ale news o żydowskim pochodzeniu dziadka i – być może związanym z tym – obdarowaniu b.premiera przez rabina ChabadLubawicz kultowym obiektem religii judaistycznej – mezuzą z fragmentem Tory – jest obecny nieprzerwanie na stronie „Israel National News” (http://www.israelnationalnews.com/News/Flash.aspx/144742).  Jedyne zdjęcie, które ilustrowało informację genealogiczno-podarunkową zniknęło, ale zrobiłem 2 miesiące temu printscreen i wklejam poniżej. Następne zdjęcia są z innych portali.

image_1781

tttt

Il. 1. Fotografia z wizyty D.Tuska pod ścianą płaczu w Jerozolimie 9.04.2008 r. Następnego dnia z izraelskiej agencji “Israel International News”  popłynęła w świat wiadomość o żydowskim dziadku Premiera

Jakiś dociekliwy internauta mógłby zacząć zadawać pytania, czy może Wehrmacht nie wyklucza starozakonności (było dużo takich przypadków, dla wielu Żydów służba wojskowa w armii niemieckiej stała się od II poł. XIX pewną modą, daniem dowodu lojalności). Gdyby tak było – wnioskowałby dalej nasz internauta – wtedy J.Kurski znając całą prawdę mógłby dać do zrozumienia Tuskowi, że… wie więcej. Takie “przypadkowe” odkrycie w lustrze 3 kart z pięciu trzymanych w ręku podczas partii pokera skutecznie deprymuje… Bo niewątpliwie informacja o żydowskim dziadku mogłaby odjąć Tuskowi jeszcze więcej głosów… A może jednak chodzi o innego dziadka, wtedy, hmm, zagadnienie antenatów p.Tuska komplikuje się jeszcze bardziej. I wygląda ogólnie niezbyt wesoło.

image_1771

Il. 2. Moment wręczenia wielce znaczącego prezentu. Mezuza to pojemnik zawieszany jest na futrynach lub odrzwiach domów religijnych Żydów zawierający ręcznie spisany na pergaminie fragment żydowskiej modlitwy Szema Jisrael

image_1770

image_1769image_1768

Il. 3-7 Swój wśród swoich? 9.04.2008 r. – kolejne fotografie

W każdym razie relacja z pobytu u ściany płaczu i fotografie sprawiają wrażenie daleko posuniętej komitywy, a izraelska agencja INN nie utrzymywałaby do dzisiaj trefnej informacji w archiwum swego serwisu. Gdy Rabbi Sholom Ber Stambler wręczył Donaldowi mezuzę z intencją, aby chroniła jego i jego dom (mezuzę zawiesza się na na zewnętrznej prawej framudze drzwi), a potem chciał ją trzymać w ozdobnej szkatułce, żeby nie przeszkadzała premierowi w dalszej drodze i przeżywaniu świętych dla judaizmu miejsc – p.Tusk nie oddał jej, powiedział, że będzie ją sam niósł… Cóż za pietyzm, rzec można… kaszubski pietyzm ;).

image_1786Il. 8. Mezuzaimage_1785

Mezuza wręczona pod ścianą płaczu z błogosławieństwem judaistycznym, to już o wiele więcej, niż tradycyjnie uświadczane naszym przywódcom jarmułki. To wyróżnienie szczególne, nie dostępne każdemu z goszczących w Jerozolimie przywódców państw. Dociekliwy internauta podejrzewać mógłby w zespole tych działań strony izraelskiej ujawnienie częściowe tego, co wiedzą. Daje to wygodny sznureczek dla chcących kierować: ujawniliśmy na razie tylko tyle. Albo będzie po naszej myśli, albo powiemy więcej…

I chyba było po ich myśli. Polityka pro-izraelska D.Tuska i w roku 2008 i później była b.aktywna.

image_1758

image_1759

Powyżej – kalendarium dwóch etapów zbliżenia:
1.przed-jerozolimskiego namaszczenia D.Tuska (obietnica finalizacji restytucji mienia żydowskiego w Polsce) – marcowa wizyta w USA .
2. izraelska, b.aktywna wyprawa kwietniowa do… swych korzeni?

image_1778

image_1779

Donald Tusk i Angela Merkel to związek jak z Titanica, albo z Love Story. Z tym, że kobietą jest tu p.Tusk. Ewentualnie można też porównać ten układ do więzi Wokulskiego z Rzeckim…

Dociekliwi internauci przyglądając się szanownym przodkom Pani Kanclerz znowu szukają dziury w całym i wynajdują fakt, iż jeden z jej antenatów nosił nazwisko Kaźmierczak i urodził się w Poznaniu, a nazwisko Kaźmierczak nie było rzadkie wśród poznańskich i krakowskich Żydów. Jednak w tym przypadku niemieckie źródła cyfrowe lepiej strzegą intymności, niż izraelskie i dowodu w postaci potwierdzenia przez poważne agencje nie ma. Może poważniejsi gracze grają Frau Angelą niż p.Tuskiem. Kto wie…

am

Il. 11. Donald i Angela – zawsze razem pod błękitnym… niebem

W każdym razie na miejscu dziennikarzy prawicowych (ew. tabloidowych) periodyków – ja bym już dzisiaj od rana czekał pod domem naszego byłego premiera, by naocznie stwierdzić, czy Tora w skrzyneczce chroni jego odrzwia… Ale pierwsze co trzeba by zrobić, to zadzwonić do Rabbiego Sholom Ber Stamblera (do…Warszawy), gdyż b.prawdopodobne, że on jest w „kursie dzieła”, bo chyba to on nadawał korespondencję dla Israel National News spod ściany płaczu.  A „job” zachodu jest warty, ba, mógłby może lekko potrząsnąć Brukselą, a nawet jeśli je nie Brukselą, wszak z niejednej mezuzy już chleb jedli ;), ale jak zareagowałyby różne ugrupowania czeskie, słowackie, węgierskie, holenderskie, francuskie etc. – nie wiadomo. Nasz premier jak wiadomo pechowiec jakich mało, ale przegrać dwukrotnie z powodu dziadka – to już pech nad pechy.

======================================

http://www.israelnationalnews.com/News/Flash.aspx/144742#.Tm0xKOx6jCM

http://lubavitch.com/news/article/2022488/Polish-PM-Supports-Chabads-Jewish-Religious-Activity-in-Poland.html

http://forsal.pl/artykuly/566318,rzad-donalda-tuska-2007-2011-kalendarium.html

http://www.alamy.com/stock-photo-polands-prime-minister-donald-tusk-visits-the-western-wall-judaisms-115964351.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mezuza

Advertisements

Tadżycy i in. muzułmanie w centrach polskich miast czyli “co jest grane?”

Od połowy 2016 r. z kilku dużych miast w Polsce nadchodzą niepokojące wiadomości. W centrach miast, okolicach galerii handlowych i marketach widywane są kilkunastoosobowe grupy imigrantów muzułmańskich. Jest to zjawisko nie wyjaśnialne statystycznie. Przecież rząd mówi, że nie przyjmujemy. Sami się przyjmują? Osoby, które w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie widzą te grupy, mówią, iż w poprzednich latach nie było tego zjawiska. Osoby z którymi rozmawiałem telefonicznie były lekko wstrząśnięte tymi spotkaniami w marketach… Rozmowy z kasjerkami w marketach potwierdzają, iż 2016/2017 r. to okres codziennych wizyt tych grup! Kasjerki są zestresowane tą częstotliwością wizyt innych cywilizacji i ich grupowym wymiarem. Sugeruję porozmawiać z zaprzyjaźnionymi kasjerkami z dużych marketów. Mogą być państwo zaskoczeni tym, co usłyszą od nich. Bo jakoś tak usnęliśmy na odcinku „nielegalni imigranci”. Uśpieni przez obietnice rządowe. Czyżby ktoś robił dywersję? Każdy z nas zna jakąś z kasjerek marketu, albo osobę je znającą. To nic nie kosztuje. Spróbujcie się popytać a… usłyszycie dziwne wieści.

Osoby te nie wyglądają jak legendarni syryjscy inżynierowie. Pochodzą wyraźnie z innych kręgów kulturowych ;). Kobiety mają islamskie nakrycia głowy. Chodzą po marketach całymi rodzinami z przysłowiową „otwartą gębą” i zdziwionymi oczami, jakby pierwszy raz duże sklepy widzieli, ogarniając miejscowych niezbyt przychylnymi spojrzeniami. Nie jest to jeszcze sytuacja jak w niemieckich marketach, gdzie dzieci rozbiegają się po sklepach zdejmując co chcą z półek a dorośli przejeżdżając załadowanym wózkiem koło kasy nie myślą płacić a upomnienie się o zapłatę kończy się awanturą. Ale jakaś dziwna atmosfera wsi w powietrzu. Ktoś nam robi prezent. Czy dojdziemy do tego  k t o ?

t7

INWAZJA TADŻYCKICH MUZUŁMANÓW NA POLSKĘ? CO ZA PECH…

[Польшу накрыла волна беженцев из Таджикистана

Как же Польше не повезло….

не впускайте ни одного.они работать не хотят и не умеют,а обучить их практически невозможно-у них мозгов нет]

Są informacje (mam informacje osobiste od zaprzyjaźnionej Tatarki krymskiej, która poznała wielu muzułmanów tadżyckich osobiście i pomaga im znaleźć pracę), iż w Warszawie i Gdańsku od kilkunastu miesięcy pojawiły się dosłownie setki muzułmanów głównie z Tadżykistanu przybywających tu szlakiem przez Rosję, Białoruś i Ukrainę! Roczna liczba wniosków o status uchodźcy składana przez tadżyckie rodziny sięgała w 2016 r.ok.10 tysięcy! Na kierunku Tadżykistan-Polska chęć osiedlenia się w Polsce z powodu prześladowań wzrasta z roku na rok ok. 10-krotnie! I są oni mało wymagający – nie ukrywają, że chcą pozostać w Polsce! W większości nie wybierają się do Niemiec.10 tys. próbuje pozostać w Polsce drogą „legalną”. A ile wjeżdża nielegalnie? Droga „legalna” jest oczywiście fikcją – cała rodzina podaje jako powód „prześladowanie polityczne” w Tadżykistanie, gdyż nie pozwalano kobiecie nosić islamskiej chusty… Nie wiem, ilu tadżyckich muzułmanów decyduje się na „tradycyjną drogę”, czyli wjazd do Polski na oświadczenie o zamiarze zatrudnienia i na zezwolenie na pracę. Nie trzeba, oczywiście, dodawać, że wymagane „bumagi” (oświadczenia, zezwolenia i wnioski o status „uchodźcy”) są w dowolnej ilości i jakości do nabycia na przejściach granicznych – identyczne jak te, które nabywają tamże Ukraińcy. Powstaje mnóstwo stron internetowych zawierających instrukcje jak zdobywać (legalne i “półlegalne”) dokumenty uprawomocniające do stałego pobytu w Polsce! Tadżyccy muzułmanie szturmują granice Polski z Ukrainą i Białorusią od ponad roku – taka jest prawda. “”За последние два месяца в Брест прибыло больше десятка семей из Таджикистана. Некоторые находятся тут месяц, кто-то два. Все они пытаются попасть в Польшу и просят там убежище”, – сказал Русской службе Би-би-си белорусский правозащитник Роман Кисляк.” Jako główny cel imigracji obierana jest Polska nie tylko przez Tadżyków z Tadżykistanu, ale także przez tych z terenu Rosji. Dziwne byłoby, gdyby z okazji podłączania się do “politycznych Tadżyków” nie korzystali weterani łamania granic tacy jak Irakijczycy, Afgańcy, i inni “Syryjczycy” z poczwórnymi tożsamościami, z których żadna nie jest prawdziwa, bo przecież dokumenty przepadły na froncie…  Wymagać od urzędników znajomości antropologii i odróżniania Irakijczyka od Tadżyka – to jednak zbyt dużo. Więc bierze się jak leci, całą grupę – w przerwach na przepisane do Allaha modlitwy –  machającą wnioskami o przyznanie statusu uchodźcy.

t8

Il. 1. (Eksperci 😉  uważają, że dla opozycji wobec tadżyckich władz nie jest bezpiecznie pozostawać w Rosji lub w in. krajach byłego CCCP)

Lewicowe pranie mózgu chciało nam wmówić, iż pomiędzy ludźmi nie ma żadnych różnic. Można ich brać i przesadzać, niczym sadzonki mięty pieprzowej. Trochę wody i słońca i przyjmą się. Oczywiście są to bzdury postmarksowskie. Ani wielowiekowe państwa narodowe nie są kawałkami ziemi do obsiania, ani wszystkie rośliny nie tworzą… jednego gatunku, nie mówiąc już o tym, że niektóre rośliny nie rosną w niesprzyjającym klimacie i że rośliny jadalne stanowią mniejszość, reszta jest niejadalna lub trująca. Ale ludzie będą tworzyć niezliczone Fundacje do Przekształceń Osłów w Konie Wyścigowe i do ułatwienia przysposobienia zawodowego osłom w stadninach koni… Tadżycki muzułmanin wyrwany ze swojego feudalizmu, wrzucony do naszego kraju nie będzie niczym więcej, jak obciążeniem budżetu, źródłem konfliktów religijnych i źródłem prokreacji swoich kopii, które im bardziej urosną w siłę, tym bardziej będą się izolować i żądać. Komentator na rosyjskiej stronie piszącej o napływie islamskich Tadżyków do Polski mówi dosadniej: „nie wpuszczajcie ani jednego, oni nie chcą pracować i nie umieją, a nauczyć ich jakiegoś zawodu jest niemożliwością – nie mają mózgów. Chcą żyć za cudze i rozmnażać się bez ograniczeń… Szykujcie się na kolejne meczety…”

90669524_mukhamajon_kabirov

Il. 2. M.Kabirow, przedstawiciel Partii Islamskiej twierdzi, że dla muzułmanów pozostawanie w Tadżykistanie może być uważane za niezbyt bezpieczne.

TADŻYKISTAN, IRAK, SYRIA, ERYTREA ETC.

Nie wiem, czy grupy widywane nienaturalnie często w centrach miast to Tadżycy, czy Irakijczycy, Syryjczycy, Erytrejczycy. Jest duże prawdopodobieństwo, że może i oni sami nie wiedzą, gdyż tyle razy zmieniali dokumenty i narodowości nominalne, że i nacjom o mocniejszych głowach mogłoby się pomieszać. Nie mówiąc już o tym, że w kulturze muzułmańskiej tożsamości narodowe są słabe i wtórne wobec wyznania religijnego. Nie państwo, z którego przyszli jest ważne, lecz w imię czego przyszli. A przyszli w imię Allaha, jak mówi ulubiony wiersz Erdogana: Meczety są naszymi koszarami, kopuły meczetów są naszymi hełmami, minarety naszymi bagnetami a wierni – naszymi żołnierzami”

t02

Il.3. Imigracja tadżycka marząca o Polsce lub (ci ambitniejsi i umiejący się podpisać) o Niemczech. Ale dla nich i Polska jest sukcesem…

Do Europy obecnie napływają masy imigrantów ekonomicznych z Afryki i Azji, najmniej wykształconych, często na granicy analfabetyzmu, roszczeniowych i agresywnych, za nic mających europejskie prawo. Niedawno zamknięty został szlak bałkański imigrantów czego skutkiem jest nowa trasa biegnąca przez Rumunię, Ukrainę i… Polskę. Przez granicę ukraińską wchodzą lub próbują wejść i wjechać codziennie dziesiątki imigrantów z Azji i Afryki. Rzekomo dążą do Niemiec, ale jaka jest gwarancja, że tym mniej wymagającym nie spodoba się pozostać w Polsce (prezydenci Warszawy i Gdańska przygotowali im już nawet mieszkania), lub zacząć tworzyć obozowiska podobne jak we francuskim Calais, albo tworzyć grupy przestępcze, jak w Niemczech. Prawie każdy z tych imigrantów posługuje się… kilkoma fikcyjnymi dowodami pseudo-tożsamości. Takie dokumenty można nabyć na każdym przejściu granicznym w Europie. Każdy udaje Syryjczyka. Ewidencjonowanie tych „ludzi-zagadek” niczego nie załatwia. Rozwiązaniem jest tylko nie wpuszczanie i deportacja, kiedy już weszli. Dużo zależy od nas. Musimy informować służby policyjne i pograniczne o wszelkich niepokojących zjawiskach.

t5

Europa traci swoją tożsamość, ulega niewidzialnej wojnie. Francja, Niemcy, Holandia, Szwecja są sterroryzowane przez roszczeniowe setki tysięcy najeźdźców. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jak wygląda dzień powszedni w miastach i miasteczkach Niemiec i Francji, niech skontaktuje się ze swoimi znajomymi i rodziną, bo media zakrywają skalę problemu i okłamują. Po zmierzchu rodowici mieszkańcy boją się opuszczać domy. Dzieci muszą do szkoły chodzić dużymi grupami lub pod opieką dorosłych. Dzieci i kobiety muszą się specjalnie ubierać, żeby nie prowokować… Wszyscy odczuwają stres terrorystyczny. Agencja Stratfor dla Niemiec na najbliższe lata przewiduje walki uliczne z imigrantami i coś w rodzaju lokalnych wojen domowych.

CO ROBIĆ? JAK TO „CO ROBIĆ?”

Jeśli nie chcemy, by Polska wkrótce wyglądała jak te kraje, musimy sprawy wziąć we własne ręce. Każdy na tyle, na ile może. Powinniśmy bacznie przyglądać się tym grupom. Każdy powinien zgłaszać niepokojące ich ilości na policję, aby sprawdziła podstawy prawne ich przebywania na terenie Polski. Jesteśmy także odpowiedzialni za podejście policji do problemu nielegalnej imigracji. Niemcy i Francuzi zaniedbali to i obecnie policja u nich bierze w opiekę najeźdźców a nie gospodarzy, często (jak we Francji) jest korumpowana przez imigrantów lub przez wspierające ich lobby. Wywierając presję na miejscową policję przyzwyczaimy ją, po której stronie ma stać i kogo bronić.

t01

Il. 4. Żołnierzami Niezłomnymi muszą dzisiaj być służby graniczne, policja, urzędnicy wydziałów paszportowych, władze samorządowe i… każdy z nas

Gdy nadchodzą takie święta jak Dzień Żołnierzy Wyklętych, Pogrzeby Wyklętych czy Święto Niepodległości – chętnie i tłumnie wychodzimy na ulice. Teraz też jest taka KONIECZNOŚĆ wychodzenia na ulicę w demonstracjach antyimigranckich i skierowanych przeciw polityce władz samorządowych. Jeśli nie będziemy systematycznie demonstrować swojej woli, to niedługo będziemy chodzić nie na pogrzeby szczątek kolejnego Wyklętego, ale na pogrzeby naszych córek, matek i żon zgwałconych przez najeźdźców z innej cywilizacji. Samorządy, prezydenci miast prowadzą politykę przeciwną rządowej. Nie wiadomo, czy za dziwnie rosnącą od roku obecnością rodzin islamskich w większych miastach Polski nie stoją właśnie działania lokalnych władz (np. lokalna liberalizacja przyznawania azylu). Przeciwko tej dywersji musimy protestować na ulicach w pokojowych demonstracjach, żeby czuli presję społeczną i oddech narodu na plecach. Część polskiego episkopatu (kard.Nycz, bp Pieronek, abp Gądecki a nawet sam… prymas Polak), niestety, też próbuje torpedować antyimigrancką politykę rządu wymyślając przeróżne „korytarze humanitarne” i wzywając Polaków do przyjęcia „setek tysięcy uchodźców”. Dla uśpienia czujności bogobojnych chrześcijan podaje się, że to chodzi tylko o parę dziesiątek osób. Jednak osoby dociekliwe mogą znaleźć w sieci info, iż „korytarze humanitarne” we Włoszech (ojczyźnie tej „koncepcji” zdradzającej pochodzenie od italskiego wolnomularstwa) przywożą do Włoch ok. tysiąca imigrantów rocznie. Dodajmy do tego ich rodziny… To są skutki braku porządnej lustracji [1] w polskim kościele. Przeciw tej, sterowanej spoza Polski – antypolskiej działalności też musimy demonstrować. Bagatelizowanie sprawy, mówienie, że to może tylko setki, albo tysiąc osób – jest zwykłą głupotą. W Szwecji też zaczęło się od… kilkuset imigrantów. Jest dużo środowisk w Polsce agitujących za islamizacją. Czemu tak robią? Są to tysiące osób z przeróżnych fundacji żyjących z państwowych i unijnych dotacji. Osoby żyjące z obsługi imigrantów broniąc swoich korzyści kosztem niszczenia teraźniejszości i przyszłości kraju – zdradzają ojczyznę. Angażują się w robienie z osłów koni, bo niczego więcej nie potrafią, bo sami są… osłami.

t9

Il.5. Tadżycy w drodze do ziemi obiecanej, czyli do Polski, zatrzymani na ukraińskiej granicy w listopadzie 2016 r. na próbie wręczenia łapówki (czytaj: dali dużo za mało)

Monitorujmy ile razy przyznawany jest azyl polityczny muzułmanom i jakie środowiska wymuszają wzrost pozytywnych odpowiedzi na składane wnioski. Próbujmy się dowiedzieć jakimi kanałami związanymi z władzami samorządowymi wchodzą do Polski imigranci. Nikt za nas tego nie zrobi. Dotychczasowa wolność Polski od najazdu imigracyjnych żołnierzy obcej cywilizacji jest solą w oku dla wielu europejskich środowisk, dlatego aby z nimi wygrać potrzebujemy ogólnonarodowego zaangażowania. Każdy na tym miejscu, w którym jest może się przysłużyć sprawie ojczyzny. Politycy, dziennikarze, blogerzy, policja, służby mundurowe… To jest nasze dzisiejsze bycie Żołnierzem Wyklętym, Niezłomnym. Zwłaszcza w tym czasie, gdy ważą się bezpieczeństwo i przyszłość naszych dzieci i wnuków. To jest wojna cywilizacyjna. Dotyczy ona nas wszystkich. Nikt nie może stać z boku i przyglądać się – bo przegramy. Przegramy Polskę, a więc… wszystko.

===================

PS

Portal, który publikuje przełamujące cenzurę europejskich mediów wiadomości o prawdziwej twarzy imigrantów:

https://pl.gatestoneinstitute.org/

[1] “Z wszystkich moich badań, jakie prowadziłem, a które dotyczyły także osób z bliskiego otoczenia Jana Pawła II (oczywiście miałem dostęp tylko do części materiałów) wynikało, że po 1989 roku w wielu wypadkach agenci nadal prowadzili swoją działalność – albo byli przejmowani przez Urząd Ochrony Państwa albo, jak łatwo się domyślić – przez KGB lub wywiad amerykański. Nie jest tak, że agenci funkcjonowali tylko do 1989 roku. Jeżeli taki duchowny był uwikłany w agenturę, po 1989 roku był przejęty przez kolejny wywiad i dalej szkodził Kościołowi – udzielał informacji z wewnętrznego źródła innym wywiadom. Jest w głębokim interesie Stolicy Apostolskiej, aby jej dyplomaci i nuncjusze nie chodzili na pasku jakiegoś wywiadu.” [Ks. Isakowicz-Zaleski]

Wydaje się, że chodzą na pasku nie tylko wywiadów, ale i różnych lobby (B’nai B’rith Polin itp) oraz służb (FSB, BND). Świadczyć mogą chyba o tym tak kuriozalne wypowiedzi jak te:

bp.Pieronek w grudniu 2016 nie owijając w bawełnę: „stać nas na przyjęcie paruset tysięcy uchodźców”,  „abp Gądecki: nawiązał do obecnej sytuacji międzynarodowej, w wyniku której niesłusznie łączy się islam z terroryzmem”.

Sytuacja jest alarmowa. Kto nie rozumie, jak przebiegają powiązania z różnymi lobby i tych lobby presje (niewykluczony szantaż hakami o współpracy…) na naszych hierarchach post-komunistycznych, ten niech przeczyta cykl moich notek:

Odzew na “wyborczy Kulturkampf”

Jako odtrutkę na ideologicznie zmotywowaną działalność na froncie ideologicznym (Kulturkampf) niejakich Sarzyńskiego i Szlagi z niejakiej GW (vide: na recenzje Sarzyńskiego z wystawy fotografii Szlagi „Polska”  Dlaczego w Polsce rządzą Kaczyński i Macierewicz, a Duda i Szydło budzą sympatię..) zamieszczam bilet wstępu na świetną stronę znakomitej, urodzonej w Libanie Mimo Khair. Naprawdę polecam, wiele fotografii mistrzowskich w klasycznym rozumieniu tego słowa. Zachwyt subtelnością “podglądania” i perfekcją formy… Obejrzyjcie zwłaszcza otwierający stronę pokaz slajdów. Mistrzyni. Można czasem dostrzec nawiązania do mistrzów malarstwa (póki co zauważyłem 1 echo Andrew Wyetha).

Shanghai-based photographer Mimo Khair is interested in people, cityscapes, and architecture, but whatever she shoots is infused with her keen sense of…

via Mimo Khair Photography — Discover

%d bloggers like this: