wawel

Home » sztuka

Category Archives: sztuka

Odzew na “wyborczy Kulturkampf”

Jako odtrutkę na ideologicznie zmotywowaną działalność na froncie ideologicznym (Kulturkampf) niejakich Sarzyńskiego i Szlagi z niejakiej GW (vide: na recenzje Sarzyńskiego z wystawy fotografii Szlagi „Polska”  Dlaczego w Polsce rządzą Kaczyński i Macierewicz, a Duda i Szydło budzą sympatię..) zamieszczam bilet wstępu na świetną stronę znakomitej, urodzonej w Libanie Mimo Khair. Naprawdę polecam, wiele fotografii mistrzowskich w klasycznym rozumieniu tego słowa. Zachwyt subtelnością “podglądania” i perfekcją formy… Obejrzyjcie zwłaszcza otwierający stronę pokaz slajdów. Mistrzyni. Można czasem dostrzec nawiązania do mistrzów malarstwa (póki co zauważyłem 1 echo Andrew Wyetha).

Shanghai-based photographer Mimo Khair is interested in people, cityscapes, and architecture, but whatever she shoots is infused with her keen sense of…

via Mimo Khair Photography — Discover

Advertisements

Gwałtu, rety – Frljić! SODOMA I GOMORA? Nie, to tylko logika i dziedzictwo przodków

Spokojnie, to tylko KONSEKWENCJA.

Dosadna ilustracja dwóch rzeczy:

  1. do czego prowadzi dialog chrześcijaństwa z antychrześcijańskimi kulturami plemiennymi
  2. jak wygląda w praktyce „marsz przez instytucje” Gramsciego (exemplum: siedzący w Ratuszu, robiący w kulturze tacy ludzie jak: pani Diduszko, pan von Thun Janowski i dziesiątki im podobnych).

Kto zrozumie logiczny potencjał zawarty w tych dwóch faktach, ten nie będzie ekscytował się i wzburzał  konsekwencjami.

To wszystko zwykła logika rozwoju wydarzeń, drodzy państwo. Zero zaskoczeń. Wiceprzewodniczącego nacjonalistycznej loży B’nai B’rith dopuściliście do wykładania filozofii na najstarszej polskiej uczelni – to będziecie w teatrach oglądali defekację na Polaków i pornografię – tak mówi logika. Jeśli kiedyś nosiło się na rękach Sierakowskiego, to teraz będzie on  lansował Frljića. Jeśli kiedyś reaktywowało się wolnomularstwo w Polsce, to teraz krewni pani Róży von Thun i ona sama brykają (zięć w Ratuszu, brat w składzie zarządu Muzeum Żydów Polskich, w Dziale Projektów Kulturalnych). Dofinansowanie na „Klątwę” uzyskał Teatr Powszechny z Grand Orient de France, ups, miało być z Brukseli, o czym sami informowali jakiś czas temu na Twitterze. Kasiorkę załatwiła najprawdopodobniej pani Różyczka na prośbę zięcia – ma przecież nasza Statua Wolności von Thun dobre wejścia w Brukseli. Dziwne wręcz byłoby, gdyby było inaczej. Arystoteles mógłby się w grobie przewrócić, jeśliby polityka transformacji oddana w ręce kultury braci starszych i braci kielni i cyrkla nie doprowadziła do fellatio z figurą papieża, masturbacji krzyżem i rozważania tematu mordów politycznych. Przecież oni niczego innego nie potrafią. To jest właśnie zakodowany w podświadomości ich dzień powszedni życia wędrownych wspólnot, taborów plemiennych grasujących w pobliżu szlaków handlowych. Słońce zachodzi, żadnej karawany na horyzoncie nie widać do obrobienia i taki nomada, jeden z drugim ma do wyboru: fellatio, masturbatio lub kombinowanie jak by tu załatwić najmniejszą ilością ciosów i bez krzyku konkurenta do wielbłąda lub muła i zawieszonych na nim sakw. Podobne „czynności rytualne” co u nomadów należą do rytuałów kielni i cyrkla: profanacje antypapieskie, obscena i mordy polityczne. Toż „Klątwa” cała jest jednym wielkim podpisem zdradzającym faktycznych autorów! Podpisem z zawijasem.

Radzę się więc przygotować na spektakle: Podróże misyjne św.Aleksandra Smolara. Relikwie chuci Jelinek. Kaczynada – z defekacją zbiorową na radioodbiornik nadający mszę świętą (widzowie w maskach gazowych – teatr uczestniczący, spektakl poświęcony pamięci Petera Brooka). Happening wg „Sztuki pierdzenia” w Wielki Piątek w Filharmonii Narodowej. To te klimaty. Plemienno-internacjonalne i fartuszkowe.  Nie poznajecie? To dokładnie wszystko na co ich stać oraz ich indywidualne rozumienie Piękna. Natura ich pozbawiła zdolności abstrahowania to siedzą i robią. W kulturze to robią. To jedyne robią, co mają do zrobienia. Taki  lajf… Naprawdę jeszcze tego nie rozumiecie? Wchodzicie z nimi w dyskusje o sztuce? 1. im nie chodzi o sztukę 2. o sztuce i pięknie nie mają pojęcia (święte księgi im zakazywały eksplorować te sfery i są w nich analfabetami).

We Włoszech w jednym z miasteczek odbywało się dorocznie wspominanie profanacji hostii przez Żydów. Vaticanum II na rozkaz rabinów… zabronił chrześcijanom  obchodzenia tej rocznicy. Dlaczego zabronił? Głupie pytanie. Po to, by znowu mogli zacząć profanować :). Już nad tym pracują, szukają tylko reżysera z Serbii, Mołdawii lub Tadżykistanu. Nie oburzajcie się tak bardzo, bo paliwo oburzenia będzie jeszcze potrzebne. Psy – znaczą teren moczem. Pewien typ ludzi – znaczy  opluwaniem.

Dalej nie chce mi się wysilać wyobraźni, by wczuwać się w tego typu umysły i wymyślać potencjalne profanacje, do których są gotowi. Jakoś brzydzi mnie wiwisekcja prymitywnych umysłów plemiennych. Ale tego oczekujcie. Kontynuacji. Marszu obrzydlistwa wpuszczonego do Polski przez Jaruzelskiego i Geremka. Najlepsze jeszcze przed wami. Chyba że… Chyba że wszystkie organizacje wolnomularskie i soroso-biorące zostaną wyproszone z Polski. Jako nieproszony, awanturujący się, wyłudzający gość, który nie spełnił warunków okresu próbnego. Stanowi zagrożenie dla spokoju społecznego i zostaje deportowany.

ue

Pozdro dla Franza Timmermansa 😉

wwww

I dla Frau Angeli 😉

Hospicjum kultury europejskiej czyli Franz Kafka

Franz Kafka jako… Wielki Masturbator ze swą wymarzoną Kobieto-Ameryką

Książki Franza Kafki palili faszyści i chcieli spalić francuscy socjaliści. Czy są książki, które lepiej spalić niż czytać? Czy domniemane wartości artystyczne książki mogą usprawiedliwić jej ewidentną toksyczność? I przede wszystkim, czy rodzicom może być obojętne, co jakieś anonimowe gremium ustala dla ich dzieci jako obowiązkową lekturę? Przed takim pytaniami staje każdy myślący czytelnik prozatorskiej spuścizny Franza Kafki zwłaszcza, gdy wie o tym, iż jedno z jego dzieł, „Proces”, jest obowiązkową lekturą licealną.

Co roku, przy okazji przyznawania literackiej Nagrody Nobla rozlegają się lamenty, jak nisko upadła kultura starej, dumnej Europy. Lamenty słuszne, ale cóż po lamentacjach Jeremiasza, gdy kasza przypaliła się wraz z garnkiem już 100 lat temu. Prześledzenie jak deprecjonowano literacką Nagrodę Nobla daje nam wyobrażenie o stopniowym upadku europejskiej kultury, gdyż degradacja obu tych zjawisk – jak się zdaje – koincyduje z sobą. Pierwszym objawem zachorzenia noblowskiego precjozum był Nobel w 1921 r. dla Anatola France`a. Później już poszło gładko. G.B.Shaw, G.Deledda, S.Lewis, P.S.Buck, M.Szołochow, H. Böll, W.Soyinka, T.Morrison, D.Fo, J.Saramago, E.Jelinek, S.Aleksijewicz – wymieniam tylko najwybitniejsze nieporozumienia… Karykatura wielkiej literatury, jaką jest pisanina Elfriede Jelinek – nie spadła z nieba. To nie dopust boży, tylko logiczne zwieńczenie wiotczenia więzadeł łączących sztukę z Pięknem i Prawdą i żenienia jej z przeróżnymi lobby i interesami politycznymi. A zaczęło się, być może, od rozgłosu jaki zyskało dzieło Franza Kafki, który, co prawda Nobla nie dostał, gdyż za mało opublikował za życia – za to ci, co wylansowali go, odpowiedzialni są za postawienie kryteriów estetycznych na głowie. Nie dziwi też, że wśród laureatów Nobla jest wielu egzegetów jego dzieł. Za życia Kafki zaczął się zjazd z górki dla kultury Europy. Dzisiaj jesteśmy już u podnóża tej, niegdyś górującej na horyzontem świata góry. Niżej jest już tylko bagno. Praski nadinspektor do spraw ubezpieczeń robotników może być ikoną upadku kultury w Europie i kluczem do zrozumienia przyczyn tego kryzysu. Jelinek nie spadła z nieba (czy raczej nie wygrzebała się z piekła). Jelinek to nie dopust boży – to logiczna konsekwencja zapoczątkowana losami dzieł Kafki i jej propagandy. (more…)

Notatki “Hrabiny”

 

Wczoraj kupiłem b.ciekawą książkę. Jest to dziennik prowadzony przez Teresę Tyszkiewiczową (ur.1906 r. w Krakowie, zm. 1992 r. w Łodzi). Córka Ignacego i Pauliny z Łubieńskich, hrabiów Ledóchowskich. Była malarką, wykładowczynią i ilustratorką. Zagadnienia sztuki i malarstwa są oczywiście obecne w jej zapiskach, ale tym, co uderza jest szerokość jej horyzontów intelektualnych, żywość, odwaga myśli i niezależność. Jej dziennik roi się od cytatów z filozofów, teologów, mistyków, psychologów, socjologów, od śladów lektur w kilku językach i od krótkich relacji z osobistych spotkań i dyskusji z wielu znaczącymi postaciami polskiego życia kulturalnego lat 1940-1980. Nawet wtedy, gdy nie zgadzamy się z nią w jakiejś konkretnej sprawie, ocenie etc., to ma ona zdolność ujmowania zagadnień od ich strony „istotowej” (umysł wykształcony na logice i metodologii klasycznej), co czyni łatwym, pobudzającym i rozwijającym „dyskutowanie z nią w myślach”.  Będę to nieraz czynił w tym moim „notatniku”. Sam jeden tom notatek, refleksji tej kobiety jest wartościowszy i głębszy, niż wszystkie poważne dzieła, które nasi obecni „koryfeusze” humanistyki polskiej (tacy np. jak Marcin Król, M.Środa, Z.Mikołejko) wyprodukowali poprzez wszystkie lata swojej „aktywności twórczej”. Czytając ten tom (zapiski Tyszkiewiczowej zajmują 462 str., w dalszej części znajduje się 5 esejów o życiu i twórczości autorki, m.in. autorstwa J.Nowosielskiego) widzimy jak na dłoni, doświadczamy namacalnie uderzającej różnicy pomiędzy przedwojenną inteligencją polską, a jej powojennym „zastępnikiem”. Zamiast gęstej, wolnej od „postępowej chemii”, pożywnej i zdrowej wiejskiej  śmietany mamy dzisiaj „zabielacz” na bazie rakotwórczego oleju palmowego – tak metaforycznie można przedstawić zmianę jakościową polskiej humanistyki.

[Teresa Tyszkiewiczowa, Notatki (1940-1983), Warszawa 2013]

Warto przeczytać krótki rys jej życia tu: Teresa Tyszkiewiczowa 1906 – 1992
z domu Ledóchowska

siostry-3

Maria Teresa Józefa Tyszkiewiczowa z rodzeństwem (druga od lewej)

f1

%d bloggers like this: